Jak wypoczywa Adam Małysz?

Data publikacji: 20.03.2019 | Autor: Magdalena Plutecka

Pod palmami czy na nartach? Aktywnie czy na leżaku? Zapytaliśmy legendę polskich skoków Adama Małysza jak lubi odpoczywać i… czy często udaje mu się „skoczyć” na urlop?

Adam Małysz

Jesteś niezwykle zajętą zawodowo osobą, czy znajdujesz czas na wakacje? Jakie miejsce w Twoim życiu zajmują podróże?

Bardzo dużo podróżowałem po świecie jako skoczek, potem kierowca rajdowy. Oczywiście były to wyjazdy związane z zawodem, podczas których skupiałem się na innych rzeczach niż zwiedzanie, nie mniej jednak zawsze starałem się poznać okolice skoczni, hotelu i lokalny koloryt danego miejsca. Ten bakcyl podróżowania i ciekawość świata były we mnie od zawsze, ale kiedy wracałem do domu, często po długiej nieobecności, pragnąłem tak zwyczajnie trochę w nim pobyć. Nie zawsze się to udawało, bo żona lubi podróżować i zależało jej, abyśmy choć na chwilę mogli gdzieś razem wyjechać i odpocząć. Pamiętam, jak w 2001 roku, po Turnieju Czterech Skoczni i dosyć intensywnym dla mnie czasie treningowym, pojechaliśmy na kilka dni na Słowację do niewielkiej, dosłownie „zabitej dechami”, górskiej wioski. Dużo spacerowaliśmy, w tym czasie teściowa zajmowała się małą Karoliną. Były to cudowne chwile, do których często wracamy. Teraz, kiedy mam trochę więcej czasu, na pewno możemy częściej wyjeżdżać i wypoczywać w różnych miejscach.

No właśnie, jak wypoczywa Adam Małysz? Co jest dla Ciebie ważne przy wyborze wakacji, oferty turystycznej?

Na pewno zmieniło się to z upływem czasu. Kiedyś taki typowy wypoczynek w rytmie „plaża, basen, plaża” bardzo szybko mnie nudził, a nawet męczył. Dosłownie uciekałem z leżaka i szukałem różnych aktywności sportowych: sportów motorowodnych, siatkówki, dużo czasu poświęcałem na trening w hotelowej siłowni czy biegając na plaży… teraz to ja w rodzinie zdecydowanie więcej leniuchuję na leżaku! Żona lubi zwiedzać, dlatego staramy się wybierać miejsca, gdzie można to połączyć. Tyle różnych rzeczy muszę organizować w ciągu roku, że też chciałbym czasem odpocząć i nie martwić się o nic. Móc poczuć, że ktoś inny dba o mój wypoczynek. Dlatego też, z miejsc stricte wypoczynkowych lubię Turcję, gdzie byliśmy na wakacjach kilka razy. Chętnie tu wracamy, bo Turcja to wspaniałe hotele, obsługa i kuchnia. Tu nawet all inclusive inaczej smakuje. Najważniejsi są jednak ludzie i atmosfera. Lubię Turków, bo pracują na 100%, czują turystykę, nie jest to wymuszone. Po prostu chcą pokazać swój kraj, jego atrakcje, chcą aby twoje wakacje były udane. To się czuje, dlatego tak lubię tu wracać.

Do jakich innych miejsc obok Turcji lubisz wracać? Czy jest takie, które szczególnie Cię urzekło, w którym chciałbyś przykład zamieszkać?

Takim miejscem jest na pewno Austria, gdzie lubię wyjeżdżać na narty. Od lat byłem związany z Austriakami: miałem managera, potem trenera z tego kraju. Poznałem kulturę Austrii, nawet po niemiecku mówię z austriackim akcentem. To co podoba mi się w tym kraju to spokój i uporządkowanie, które jest zauważalne nawet w kontaktach międzyludzkich. Osobiście nie przekonuje mnie typowe włoskie „jakoś to będzie”. Ten austriacki porządek widoczny jest także w przestrzeni. Nieważne czy jesteśmy w Tyrolu czy innym regionie, wszędzie zastaniemy zadbane i czyste otoczenie. Każde miasteczko ma swój klimat, zachowaną drewnianą architekturę. Włosi czy nawet Szwajcarzy już tak o to nie dbają, wplatają elementy murowane czy reklamę. Cenię miejsca, gdzie można podziwiać piękno przyrody. Na pewno wróciłbym jeszcze kiedyś na Mauritius, który zachwycił mnie nieskażoną, dziką naturą. Duże wrażenie zrobił na mnie wulkaniczny krajobraz małej wysepki Rodrigues – dosłownie raj na ziemi. Chciałbym też jeszcze kiedyś zobaczyć i poczuć klimat starej Kuby, zanim zmieni się do niepoznania.

Najchętniej wyjeżdżasz na narty do Austrii. Czy również ten kraj poleciłbyś dla początkujących narciarzy?

Austria ma tak wspaniałe warunki do uprawiania sportów zimowych, że możemy się tam wybrać na narty niezależnie od poziomu zaawansowania. W każdym regionie są doskonałe wyciągi i dobrze przygotowane stoki. Austrię polecam jednak bardziej wytrawnym narciarzom, którzy opanowali jazdę na nartach przynajmniej w stopniu średniozaawansowanym, co pozwoli im w pełni korzystać z jej uroków. Poczatkujący powinni wybrać Polskę, która może pochwalić się coraz lepszą infrastrukturą. Uważam, że nasze miejscowości narciarskie są doskonale przystosowane do rodzinnego wypoczynku.

Czy podczas wyjazdów odkrywasz lokalne smaki? Lubisz degustować?

Lubię poznawać lokalne smaki, ale jako wzrokowiec przywiązuję również dużą wagę do wyglądu potrawy. Nie zawsze więc za wszelką cenę próbuję wszystkiego. Pamiętam jak kiedyś, znany argentyński kierowca rajdowy zaprosił nas na degustację lokalnej kuchni. Serwowano bardzo popularny przysmak asado, czyli tradycyjny grill. To najczęściej kawał argentyńskiej wołowiny, ale okazało się, że nie zawsze jest to tylko wołowina. Widok wszystkich możliwych podrobów z byka jakoś nie przekonał mnie do ich degustacji…

Czy ta podróż marzeń jest ciągle przed Tobą?

Mam nadzieję, że tak. Na świecie jest tyle pięknych miejsc. Chciałbym zobaczyć Bali, Malediwy… ta lista jest długa. Na wakacjach jestem takim trochę „Japończykiem”, który robi tysiące zdjęć. Lubimy je potem wspólne oglądać… i oczywiście marzymy o kolejnych wyjazdach!

Dziękujemy za rozmowę!